Uwaga na firmę eco-vital!

  Zainteresuj tematem więcej osób:


EWA 25-11-13 11:22

OTO OPINIE ZEBRANE Z RÓŻNYCH ŹRÓDEŁ O FIRMIE ECO - VITAL OPINIA 1 Miał być zegarek... - Zadzwoniła do mnie kobieta, która zaprosiła mnie na pokaz garnków firmy Eco-Vital - relacjonuje nasza Czytelniczka. - Prezentem miał być zegarek. Powiedziałam, że na pokaz przyjdę razem z dwiema koleżankami, dlatego zapewniła mnie ona, że na pewno zarezerwuje dla mnie trzy egzemplarze. Dałam się skusić, bo niedawno mój zegarek się popsuł. Pomyślałam więc, że "odbębnię" te dwie godziny, ale za to będę miała nowy. Zegarek miał być "stylowy, klasyczny, elegancki i wykonany z najwyższej jakości materiałów". - Pozłacany w dodatku - mówi kobieta. Tymczasem zamiast zegarka, kobieta dostała okulary, i to jakości raczej wątpliwej. Na dowód przyniosła je do naszej redakcji. Sprawdziliśmy. Do noszenia na nosie nie nadają się kompletnie. - Jestem na pokazie tej firmy po raz drugi. Zawsze czuję się zawiedziona. Uważam, że nie wolno w ten sposób traktować ludzi, w szczególności starszych. Pierwszy raz, gdy byłam na takiej prezentacji, każdy miał dostać okulary, a dostaliśmy jakieś ściereczki... - żali się ponad 70-letnia kobieta. Tym razem, prócz zegarka, miały być też kosmetyki dla par, ale jak mówi kobieta, ich także nikt nie dostał. - Widziałam mężczyznę, który dopytywał o nie i nie był zadowolony, gdy dowiedział się, że ich nie dostanie - tłumaczy kobieta. Nasza Czytelniczka dopytywała podczas pokazu, dlaczego zgodnie z umową nie ma zegarków. Jak relacjonuje, miała usłyszeć, że zegarki się skończyły, po wcześniejszym pokazie. - Potem dowiedziałam się jednak, że wcześniej żadnego pokazu nie było. Po co więc te kłamstwa? - denerwuje się. "Wyślemy pocztą" - Zegarki się skończyły, ale osoby, które zostały do końca pokazu, były proszone o adres kontaktowy, na który prezent ma zostać wysłany. Pani widocznie nie zaczekała do końca - mówi nam Bartłomiej Orłowski z poznańskiej firmy Eco-Vital, która organizowała pokaz w Kwidzynie. - A co do jakości okularów, które zostały wręczone w zamian, to proszę też zrozumieć firmę. W dzisiejszych czasach ofiarować komuś coś za darmo i to dobrej jakości, jest raczej ciężko - tłumaczy przedstawiciel poznańskiej firmy. Orłowski wyjaśnia też, że jeśli nasza Czytelniczka poda swój adres, obiecany prezent zostanie jej wysłany. - Byłam do końca pokazu i absolutnie nikt nie przekazał takiej informacji! Na sam koniec osoby, które zdecydowały się na zakup, podpisały tylko umowy - oburza się kobieta. Jest też rozgoryczona, że osoby, które na pokaz ją zapraszały, miały do niej kontakt telefoniczny, którego przecież nikomu nie podawała. Jak się okazuje, do zaproszenia na prezentację dołączony jest też bon, na którego odwrocie znajduje się formularz, za pośrednictwem którego możemy polecić wybrane przez nas osoby, podając ich imię, nazwisko, telefon oraz adres. - Być może na jednym z poprzednich pokazów, ktoś wpisał moje dane na taką listę - podejrzewa kobieta. Rzecznicy ostrzegają Rzecznicy Praw Konsumenta ostrzegają przed pochopnym zawieraniem umów na tego typu pokazach, ale także przed chodzeniem na nie. - Prawdziwy nawał takich spraw miałam dwa lata temu. Wówczas nawet sama wybrałam się na kilka takich pokazów, żeby sprawdzić, jak wyglądają. Większość z nich uwłaczała godności ludzkiej - mówiła we wrześniu na łamach portalu mmgrudziadz.pl Barbara Nocuń-Szulc, powiatowy rzecznik konsumentów w Grudziądzu. - Teraz ludzie są na szczęście coraz bardziej ostrożni. O traktowaniu uczestników pokazów wiele może także powiedzieć bohaterka tego tekstu. - Gdy próbowałam dochodzić swoich racji pod koniec pokazu, próbowano wręcz wypchnąć mnie z sali. To skandal, żeby tak traktować starsze osoby. Rozmowa ze Stanisławem Borowieckim, Powiatowym Rzecznikiem Konsumenta Czy odebrał pan w ostatnim czasie zgłoszenia od osób, które były na popularnych pokazach garnków i mają teraz różne problemy? Zdecydowanie tak. Pokazy garnków, czy wielu innych przedmiotów, np. materaców, czy pościeli, to w ostatnim czasie prawdziwa plaga. Osoby, zwłaszcza starsze, niepotrzebnie dają się zwabić, bo towar tam oferowany moim zdaniem nie jest warty swojej ceny. To problem nie tylko lokalny, ale widoczny w skali całego kraju. Naprawdę nie wiem, czym ludzie kierują się chodząc na takie pokazy. Wiele osób, nie tyle oczekuje od Rzecznika Praw Konsumenta interwencji w tej sprawie, co raczej prosi o porady, co zrobić, jeśli np. podpisało się niekorzystną umowę. No właśnie. W mediach bez trudu znaleźć można historie osób, które na przysłowiowym kolanie podpisały umowę kupna kosztownego zestawu garnków, a potem okazało się, że rata jest zupełnie inna niż pierwotnie informowano, bo gdzieś nie dostrzegło się gwiazdki... W takiej sytuacji klient ma oczywiście prawo odstąpić od umowy w ciągu 10 dni od jej podpisania, bez podawania przyczyny. Czy jeśli prezenty, które tak chętnie oferuje się zapraszanym osobom, okażą się tylko wabikiem bez pokrycia, to co wtedy możemy zrobić? Wówczas należy poskarżyć się firmie, która organizowała pokaz. Ona jest właściwym adresatem takich pretensji. OPINIA 2 Prawie 2,5 tysiąca zł ma zapłacić emerytka poznańskiej firmie Eco-Vital za komplet garnków, których... nie chciała kupić. Przedstawiciele handlowi z Poznania wynajęli pomieszczenia w Gimnazjum Miejskim nr 1 i zorganizowali tam występ kabaretowy Jerzego Kryszaka. Przy okazji firmowi sprzedawcy przygotowali warsztaty kulinarne, połączone z degustacją. Pięćdziesiąt procent zaproszonych to emeryci i  renciści. Pani Barbara - imię zostało zmienione na prośbę oszukanej - jakoby wylosowała nagrodę w postaci kompletu garnków. Z taką wieścią podszedł do niej po pokazie sprzedawca, Patryk Turczyński. Za „szczęśliwe losowanie” kobieta musiałaby zapłacić prawie 2,5 tys zł. FAKTURKA ZA NAGRODĘ Kobiecie przysługuje jednak dziesięciodniowy okres, kiedy ma prawo zrezygnować z zakupu. W przypadku pani Barbary mąż szczęśliwym trafem przejrzał komplet wręczonych jej ulotek informacyjnych. Na dnie kartonu z garnkami znalazł fakturę opiewającą na sumę 6 tys. zł z upustem 4,2 tysiąca. Tak więc emerytka powinna zapłacić pozostałą część (1,8 tys.). Z czystej dobroci serca rozłożono to - oczywiście bez jej wiedzy - na 36 rat, po 68 zł każda, dlatego dołoży do interesu prawie 2,5 tysiąca. Przecież cena zakupu nie obejmuje kosztu kredytu. - To jest prawdziwy rozbój w biały dzień - opowiada mąż emerytki. - Żona przyszła do domu i pochwaliła się wygraną. Jak zaczęła opowiadać, to się przeraziłem. Sprzedawca podsunął jej dokument czyli, napisaną wielkimi literami informację o zakupie. Żona protestowała, bo nie mamy pieniędzy na takie zakupy. Poinformowano ją, że to wygrana i nie musi płacić. Podpisała tę informację, a prawdopodobnie jako kopię podłożono pod spodem fakturę sprzedaży - dodaje mężczyzna (…) Autor: Cezary Kucharski OPINIA 3 Miał być pokaz zdrowej żywności i prezenty, były garnki za prawie 14 tys. zł za komplet. Gratisów zabrakło, pokaz zakończył się awanturą. Musiała interweniować policja. Pani Anna z Rzeszowa (nazwisko do wiadomości redakcji) była jedną z osób, które dostały zaproszenie na pokaz 10 listopada, zorganizowany przy ul. Kolejowej w Rzeszowie przez firmę Eco-Vital z Poznania. Organizatorzy zachęcali: "Zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z firmą. Nasi kucharze przeniosą w świat smaków, wyśmienitych potraw, posiłków wykonanych przy użyciu naszych naczyń Trzeciej Generacji. To uczta dla ducha. Inwestuj we własne zdrowie". - Przed pokazem byłam bombardowana telefonami, żeby przyjść na pokaz - wspomina pani Anna. W końcu się zdecydowała, a nawet zabrała ze sobą wnuczkę z narzeczonym, wnuka z przyszłą żoną i koleżankę z synem. Wszyscy liczyli, że skosztują dobrego jedzenia bez chemii i ulepszaczy. Ale nie tylko to ich przyciągnęło na pokaz. Organizatorzy zapewniali, że ci, którzy zdecydują się przyjść, dostaną w prezencie robot kuchenny o wartości 550 zł i wyciskacz do cytrusów warty 125 zł. - W zaproszeniach nie było mowy o tym, że odbędzie się prezentacja garnków - twierdzi pani Anna. Dwie siódemki i darmowy garnek? Na sali siedziało około 60 osób. Uczestnicy pokazu się nie najedli, bo - jak twierdzą - dostali m.in. mały kawałeczek piernika i łyżkę bigosu, za to nieoczekiwanie pokaz przerodził się w awanturę. - Próbowano nam wcisnąć garnki. Jeden kosztował 1800 zł, był też szybkowar za 4200 zł. Za cały komplet trzeba było zapłacić prawie 14 tys. zł. Horrendalne kwoty. Taki garnek, jaki oni sprzedają, na Allegro można kupić za 200-300 zł. Prezenter zachwalał garnki, że jedzenie do nich nie przywiera, że się szybko gotuje. Nas gary nie interesowały, miał być pokaz żywności i prezenty - pani Anna tego się trzyma, bo to będzie kluczowe dla dalszego rozwoju wydarzeń. Twierdzi, że w trakcie oficjalnego pokazu przedstawiciel firmy Eco-Vital nie mówił, ile metalowe cudeńka kosztują. Żeby się tego dowiedzieć, organizatorzy zapraszali do osobnego pokoju, gdzie informowali, ile trzeba wydać na garnki. Ale chętnych nie było. Eco-Vital, chcąc zatrzymać ludzi, ogłosił konkurs. - Ci, którzy mieli w dowodach osobistych dwie siódemki, mogli za darmo otrzymać garnek. Akurat mam siódemki - opowiada nam pani Anna. Słowo się rzekło Nie tylko ona. Szczęśliwe siódemki w dowodzie miało również dwóch mężczyzn, którzy złapali za garnki i postanowili je zabrać. Organizatorom bardzo się to nie spodobało. Doszło do słownych przepychanek, które zakończyły się wezwaniem policji. Powiadomiono ją o "niekorzystnym rozporządzeniu mieniem". - Gdy przyjechała policja, panowie, którzy trzymali garnki, postanowili je oddać - opowiada pani Anna i dodaje: - Okazało się, że garnki wcale nie były za darmo. Zostaliśmy poproszeni o zejście na dół, gdzie miał czekać samochód, w którym miały być dla nas gratisy, czyli robot kuchenny i wyciskacz do cytrusów. Jakiś mężczyzna oświadczył, że sprzęt się wyczerpał i ma dla nas kulki do prania, których nikt nie chciał brać. Poczuliśmy się oszukani. Miał być pokaz zdrowej żywności, miały być gratisy, dla wygranych garnki. Od początku konkurs z siódemkami wydawał mi się absurdalny, ale słowo się rzekło. Po przyjeździe policji zawarto ugody Policja potwierdza, że została wezwana na interwencję. - Pouczyliśmy obie strony, że jeżeli uważają się oszukane, mogą złożyć zawiadomienie o przestępstwie. Nie widzimy podstaw prawnych do prowadzenia sprawy z urzędu. Na zaproszeniach drobnym maczkiem była informacja, że prezenty są do wyczerpania zapasów. Cała ta sprawa to raczej konflikt na tle cywilnoprawnym. Zawarto ugody, a w ciągu dwóch tygodni firma dostarczy uczestnikom pokazu gratisy. Jeżeli tak się nie stanie, to ci, którzy czują się oszukani, mogą się do nas zgłosić - mówi Adam Szeląg z rzeszowskiej policji. - To nic więcej jak naciąganie ludzi - uważają uczestnicy pokazu. 1,69 zł za minutę połączenia "Gazeta" przez dwa dni próbowała się skontaktować z firmą Eco-Vital. W rzeszowskim biurze usłyszeliśmy, że nie ma osoby, która byłaby upoważniona do kontaktu z mediami. Odesłano nas do rzecznika centrali firmy w Poznaniu Łukasza Burdy. Przez dwa dni miał wyłączone telefony. Nie zareagował na prośby o kontakt. Na stronie internetowej Eco-Vital jest tylko adres e-mailowy do sekretariatu, ale odpowiedzi na przesłane przez nas pytania również się nie doczekaliśmy. Nie sposób było się dodzwonić także na numer infolinii firmy. Minuta połączenia kosztuje 1,69 zł plus VAT. O firmie Eco-Vital w ostatnich miesiąca powstało bardzo dużo publikacji. W październiku podobną sytuację opisała "Gazeta" w Płocku. Mechanizm identyczny: ściąganie ludzi pod pozorem zdrowej żywności. W kwietniu toruńska "Gazeta" opisała, jak firma wcisnęła na pokazie emerytce garnki za 3,2 tys. zł, a po nagłośnieniu sprawy anulowała umowę. - Do każdego klienta podchodzimy indywidualnie. W razie nieporozumień każdy może zadzwonić na infolinię lub do przedstawiciela. Wszystkie sugestie rozpatrujemy racjonalnie - tłumaczył się na łamach toruńskiej "Gazety" Łukasz Burda, rzecznik Eco-Vital. "Wykorzystują naiwność ludzi" Jest na to lekarstwo? - Nie reagować na zaproszenia. Nie chodzić na takie pokazy - radzi Radomir Stasicki, miejski rzecznik praw konsumentów w Rzeszowie. - Otrzymujemy bardzo dużo skarg na firmy, które zajmują się sprzedażą poza lokalem przedsiębiorstwa. Ludzie do domu wracają i się orientują, że to, co kupili, wcale nie jest im potrzebne. W takich sytuacjach w ciągu 10 dni trzeba wysłać do firmy wniosek o odstąpieniu od umowy, a potem w ciągu 14 dni zwrócić zakupiony sprzęt. Zalecam, by to robić osobno, bo firmy potrafią się tłumaczyć, że w paczce nie było zerwania umowy. Takie firmy kuszą obiadami, prezentami, wykorzystują naiwność ludzi. Zaproszenia na pokazy wyrzucajmy do kosza. Jeśli jest coś na nich, czego nie kupiliśmy w sklepie, to oznacza, że tego nie potrzebujemy - mówi rzecznik Stasicki. Niedawno firma Eco-Vital została ukarana (prawie 200 tys. zł) przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów za niedozwolone zapisy w umowach z klientami.

Odpowiedz Cytuj
Paweu45 26-02-14 1:13

Teraz to już nikogo nie trzeba ostrzegać, nawet na forum [LINK] pracownicy mówią jak się pracowało.

Odpowiedz Cytuj
JZ 15-05-14 20:36

Niestety, ciągle grasują na naszym terenie. Kilka razy dzwoniono do mnie z tej firmy z ofertą. Bywa, że przedstawiają się jako BON-TON To podobno firma tego samego właściciela. Byłam raz na pokazie ECO-VITAL w Tarnowie. Nawet znalazłam się wśród osób, które wylosowano do nagrody (miał to być ciśnieniowar), ale okazało się, że mogę go dostać pod warunkiem, że kupię za kilka tysięcy inny produkt. Poinformowano mnie o tym poza grupą, podczas rozmowy w tzw. "cztery oczy". Wróciłam do grupy i poinformowałam o wszystkim. W tym momencie prezenterki z EKO-VITAL przestały być uprzejme, ale tych szczegółów wam oszczędzę...

Odpowiedz Cytuj


Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://bochnia.istrefa.com

istrefa gmina Bochnia | istrefa powiat bocheński | istrefa małopolskie | istrefa Polska

Bochnia - miasto, gmina miejska, powiat bocheński, województwo małopolskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 32-700 32-701 32-703 32-704


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem